Informacje

Informacje

Afera z fałszowaniem podpisów w MZGK – wicedyrektor został zwolniony

W piątek Mysłowice obiegła szokująca wieść - zastępca dyrektora MZGK został zwolniony, bo zgłosił nadużycia. Sensacyjny ton sprawie nadała, jak zawsze „niezwodna” gazeta  z Jaworzna. Autor(ka) tekstu nie zapytał(a) u źródła jak było naprawdę. Więc w świat poszybowała informacja o aferalnym zabarwieniu. Zresztą nie pierwszy raz. A jak było naprawdę?

Z naszych informacji wynika, że zastępca dyrektora Michał Sablik został zwolniony z powodu utraty zaufania, a nie z powodu ujawnienia nieprawidłowości w zawartych umowach, gdzie podpisy sfałszowali zewnętrzni wykonawcy prac remontowych, a nie jak próbuje się sugerować - pracownik MZGK. Więc mamy tu pierwszą nieprawdziwą informację przekazaną w mediach. Gdyby zapytano dyrektor MZGK przed wypuszczeniem tekstu o kulisy podrobionego podpisu na umowie, temat nie byłby atrakcyjny dla czytelnika. Więc robienie kozła ofiarnego ze zwolnionego pracownika, który oskarża na prawo i lewo swoją przełożoną oraz niedawnych współpracowników o malwersacje, to jakiś ponury żart. W związku z zniesławieniem i narażeniem dobrego imienia miejskiej jednostki, Pana Sablika czeka niebawem sprawa sądowa. Obecnie na wniosek pani dyrektor MZGK trwa kontrola zewnętrzna w firmie, a po jej zakończeniu raport zostanie przesłany na ręce radnych miejskich i Prezydenta Mysłowic. Włodarz Miasta już zapowiedział, że upubliczni jego treść i wnioski. Analizując wstępne informacje można śmiało stwierdzić, że to MZGK staje się poszkodowaną stroną, a nie twórcą afery, nazywanej już przez zainteresowanych SablikGate. Równolegle z kontrolą zewnętrzną, prowadzone jest postępowanie na Policji. Pewnie dowiemy się za jakiś czas, dlaczego informacje o sfałszowaniu podpisów na umowie o dzieło trafiły w ręce osób trzecich. W sensacyjnym artykule nie możemy doczytać się, że gdy zastępca dyrektora Michał Sablik przyszedł z informacjami o sfałszowanych podpisach do Prezydent Miasta, ten poprosił o niezwłoczne poinformowanie Policji o tym fakcie, co nastąpiło tuż po jego wyjściu z Urzędu Miasta czyli w tym samym dniu. Więc o zamiataniu sprawy pod dywan nie ma mowy, co sugerują „życzliwi”. Nie można doczytać się również tego, że od kilkunastu dni trwa szczegółowa kontrola umów. Wcześniej ten sam zastępca dyrektora przychodził z informacjami o rzekomym romansie podległych sobie pracowników związanych z mysłowickim samorządem, wspomaganej budowie domów przez pracowników czy innych „sensacjach” zawodowych. O tym, czy w owych sprawach toczą się jakieś kontrole, zapytamy u źródła. W Mysłowicach kampania oszczerstw i nienawiści trwa w najlepsze. Czy to się kiedyś zakończy?

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search