Informacje

Informacje

Jest tylko jeden sposób, aby nie drożały śmieci

Na Śląsku, a najlepiej w Mysłowicach, powinna wreszcie powstać instalacja do termicznej utylizacji odpadów komunalnych.

Na fali inflacji nie ma co liczyć, że nie podrożeją taryfy za odbiór śmieci. Trudno o to winić samorządowców. Podwyżki są wymuszane przez rosnące opłaty zewnętrzne i kary Unii Europejskiej nakładane za niespełnianie wyśrubowanych norm środowiskowych.

Miasta zatykają się od śmieci.

Niektóre - w tym Mysłowice - próbują się ratować akcjami edukacyjnymi, zachęcającymi mieszkańców do segregacji. To ważne działania, ale problemu nie rozwiążą. Jest tylko jeden sposób na zahamowanie podwyżek, uporządkowanie i uczynienie rynku odpadowego bardziej przyjaznym dla środowiska. W Polsce działa już osiem instalacji termicznego przetwarzania odpadów. Najwyższa pora, aby przynajmniej jedna powstała także w naszym regionie. Zadanie jest trudne, ponieważ mieszkańcy są podejrzliwi wobec takich inwestycji. W 2010 roku prezydent jednego z miast na Śląsku przegrał wybory, ponieważ chciał u siebie zbudować taką samą „spalarnię” śmieci, jaka funkcjonuje w centrum ekologicznego Wiednia.

Cudzysłów przy słowie spalarnia jest ważny.

Instalacja do termicznej utylizacji odpadów nie jest piecem zionącym ogniem, ale fabryką ciepła i prądu, gdzie rolę paliwa pełnią śmieci. Takie zakłady są pod lupą wszelkich instytucji kontrolnych więc siłą rzeczy spełniają najbardziej restrykcyjne normy klimatyczne i zdrowotne. Korzyść jest podwójna. Maleją, a przynajmniej nie rosną taryfy za śmieci, a mieszkańcy zyskują źródło własnej i taniej energii. Ludzi zapewne uda się przekonać do tego rozwiązania.

Kolejnym, trudniejszym zadaniem będzie pokonanie przeszkód administracyjnych.

Dwa lata temu pojawiła się na to szansa. Za budowę zakładu termicznej utylizacji odpadów postanowiła zabrać się Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia. Powołano nawet spółkę Czysta Energia, odpowiedzialną za tę inwestycję. Od razu wiele miast członkowskich GZM zgłosiło chęć goszczenia u siebie śmieciowej eko-instalacji. Ostatecznie na placu boju pozostały dwa miasta: Mysłowice i Ruda Śląska. Szykowała się pasjonująca rywalizacja między samorządami. Optymiści prognozowali, że inwestycja ruszy w 2021 r. Tymczasem plan spalił na panewce. Dosyć nieoczekiwanie nadzór prawny wojewody śląskiego unieważnił uchwałę o powołaniu spółki celowej. Powodem były wątpliwości interpretacyjne. Zdaniem wojewody, w katalogu przedsięwzięć własnych GZM nie ma przygotowania takiej inwestycji. Metropolia odwołała się od tej decyzji do Sądu Administracyjnego, który utrzymał w mocy decyzję wojewody. Nie wiadomo do dziś, jaki był prawdziwy powód przyblokowania tej inwestycji. Nieoficjalnie mówiło się, że własną instalację chce zbudować jedna ze spółek skarbu państwa. Też nic z tego nie wynikło. Inflacja i obostrzenia klimatyczne Unii Europejskiej spowodowały, że temat wrócił na śląskie salony. Warto już teraz poważnie się zastanowić nad skutecznym lobbingiem na rzecz Mysłowic. Jeśli gdzieś miałaby powstać fabryka prądu i ciepła ze śmieci, to najlepiej u nas. Wiadomo, że gospodarz takiej inwestycji będzie miał najwięcej do powiedzenia w kwestii taryf.

Foto: Jedna z instalacji do termicznej utylizacji odpadów znajduje się w Koninie (74 tys. mieszkańców). To stosunkowo małe i niezbyt zamoźne miasto, a jednak poradziło sobie z tym wyzwaniem.

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search