Informacje

Informacje

Psucie miasta trwało osiem lat. Nie da się tego naprawić w rok.

Rozmowa z Dariuszem Wójtowiczem, prezydentem Mysłowic   - Mija rok od momentu kiedy objął Pan prezydenturę w Mysłowicach. To był dobry, a może trudny czas? - To był rok jednocześnie dobry i trudny. Dobry, ponieważ udało się wreszcie przeciąć pasmo urzędniczych błędów i zlych decyzji, które pogrążały nasze miasto. Rok był też trudny, bo chyba nikt, łącznie ze mną, nie spodziewał się, że skala zaniedbań będzie aż tak ogromna. Po objęciu prezydentury w cokolwiek włożyłem ręce, tam tkwiła mina zostawiona przez poprzedników. Miejskie spółki były w opłakanym stanie, a niektóre - jak MPWiK - wręcz na skraju bankructwa…   - Opublikowano niedawno raport, z którego wynika, że koszty życia obejmujące, m.in. cenę wody i odbioru śmieci, w Mysłowicach są najwyższe na Śląsku. Teoretycznie nie ma to sensu. Skoro spółki świadczące te usługi tak drenowały kieszenie mieszkańców, nie powinny mieć długów. - Generalnie, parafrazując słowa klasyka, całe Mysłowice przez ostatnie lata były miastem teoretycznym. W wielu miastach spółki wodno-kanalizacyjne prosperują dobrze, w innych przynajmniej nie przynoszą strat, a w Mysłowicach mimo wyśrubowanych cen za usługi, MPWiK o mało co nie zatonął w długach. Ale to tylko jeden z przykładów. Teoretycznie mój poprzednik chciał dobrze instalując monitoring w mieście. W praktyce umowa została tak skonstruowana, że wykonawca zwija kamery i cały sprzęt, a miasto musi płacić za niewykonywaną usługę. Wolałbym, aby rozwiązaniem takich zagadek zajęły się kompetentne do tego służby. Nie mnie oceniać, czy mieliśmy do czynienia tylko ze zlym zarządzaniem, czy też są inne powody tak rażących zaniedbań.   - Skoro sytuacja była tak fatalna, dlaczego wielu mysłowiczan głosowało za ludźmi, którzy odpowiadają za doprowadzenie miasta do takiego stanu? - Szanuję wszystkie decyzje wyborcze mieszkańców choć jestem przekonany, że wielu z nich zagłosowałoby inaczej, gdyby znało faktyczny stan miasta. W jednym, moi poprzednicy okazali się całkiem nieźli. Dzięki propagandzie fałszywego sukcesu, pudrowali i maskowali rzeczywistość wmawiając mysłowiczanom, że jest dobrze, choć było fatalnie. Ja jestem zwolennikiem innej strategii rządzenia. Uważam, że mieszańcom należy się prawda, nawet jeżeli jest ona trudna i gorzka. Mysłowiczanie muszą wiedzieć, co idzie nam dobrze, a z czym są problemy. W końcu wszystko, co dzieje się w mieście finansowane jest z ich kieszeni. Trzeba szanować każdy grosz podatnika.   - W medycynie jest teoria, że skuteczna rekonwalescencja powinna trwać przynajmniej tyle, ile sama choroba. Wyciąganie Mysłowic z dołka zabierze osiem lat? - Zostając przy lekarskich porównaniach to my nie jesteśmy w sanatorium, ale na szpitalnym oddziale ratunkowym. Niestety nie mamy ośmiu lat, ale trudno też oczekiwać cudów po roku rządzenia.   - Po ubiegłorocznych wyborach, w mediach pojawiły się analizy sytuacji ekonomicznej śląskich miast. Wyszlo, że najgorzej jest w Świętochłowicach i Mysłowicach. Dalej oba miasta są w statystycznym ogonie? - To jest ciąg dalszy poprzedniego pytania. Nie da się w niecały rok odrobić ośmioletnich strat. Ważne, że są zwiastuny zmian tych negatywnych tendencji. Dostrzegliśmy szansę w terenach po kopalni Mysłowice. To może być dźwignia, która pozwoli podnieść się miejskiej gospodarce i przynieść Mysłowicom pieniądze oraz miejsca pracy. Podobnego zdania jest Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna, która chce robić z nami wspólne interesy. To jeden z najatrakcyjniejszych terenów inwestycyjnych w naszym regionie, a mimo to przez lata leżał odłogiem, ponieważ moi poprzednicy nie zrobili nic, aby uruchomić ten potencjał. Warto podkreślić, że nie udałoby się tego zrobić bez pomocy państwa, które zgodziło się przekazać kopalniane tereny samorządowi.   - To dlatego, w czasie kampanii wyborczej znalazl się Pan w stuosobowym, honorowym komitecie poparcia dla Mateusza Morawieckiego? - Poparłem Mateusza Morawieckiego, ponieważ uważam jego rząd za sprawny, skuteczny, dobrze służący Polsce i Mysłowicom. Dzięki rządowemu programowi rozwoju dróg samorządowych dostaliśmy ponad 13 mln zl, m.in. na remont ul. Laryskiej. Kilkakrotnie rozmawiałem w ostatnim czasie z premierem Morawieckim i wiem, że Mysłowice mogą liczyć na dalsze wsparcie, nie tylko jeżeli chodzi o remonty dróg.   - Dla wielu wyborców ta deklaracja może być szokująca. Jest Pan przecież współzałożycielem Inicjatywy Polskiej Barbary Nowackiej. To polityczny projekt o lewicowym zabarwieniu. - Nigdy nie wyrzekłem się swoich poglądów, natomiast konsekwentnie oddzielam je od mojej pracy w samorządzie. Poglądy zostawiam za murami magistratu. Wielokrotnie podkreślałem, że jestem apolitycznym samorządowcem i nic się w tej materii nie zmieniło. Można mieć lewicowe serce i popierać prawicowy rząd. Zresztą, jeśli ktoś śledzi polską scenę polityczną ten zauważy, że zacierają się tradycyjne podziały na lewicę i prawicę, a główną osią sporu stają się niezaspokojone ambicje polityków i ich pęd do władzy. Potrafię ocenić obecny rząd bez tego ideologicznego bagażu. Nie jest mi po drodze z wieloma poglądami Mateusza Morawieckiego, co nie zmienia faktu, że jego rządy służą Mysłowicom i za to go cenię.   - Jak Pan chce zachować apolityczność w tak rozdrobnionej Radzie Miasta, gdzie każdy klub reprezentuje inne interesy? - W takim razie jestem w lepszej sytuacji od radnych, bo ja reprezentuję interesy tylko jednego klubu, a mianowicie Mysłowic. Drzwi mojego gabinetu są otwarte dla wszystkich, którzy chcą się dogadać. Jest sprawą naturalną, że nie we wszystkim musimy się zgadzać. Różnice poglądów bywają twórcze, ale pod warunkiem, że prowadzą do konstruktywnych rozwiązań. Chciałbym aby wszyscy radni, bez względu na barwy klubowe, dogadali się co do spraw, które należy załatwić ponad politycznymi podziałami. Zaliczam do tego pakietu, m.in. ratowanie MPWiK i politykę inwestycyjną na terenach po kopalni Mysłowice.   - Jaki będzie następny rok? - Niezwykle cenne jest dla mnie wsparcie mieszkańców. Zawsze byłem otwarty na kontakty z ludźmi i prezydentura pod tym względem mnie nie zmieniła. Mieszkańcy mówią mi wprost, co leży im na sercu, a dzięki temu moja wiedza o mieście jest pełniejsza, choć znam Mysłowice od każdej podszewki. Razem pchamy ten wózek i za rok oraz w następnych latach może być tylko lepiej.   - Dziękuję za rozmową.

Rozmawiał: Jerzy Filar

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search