Informacje

Informacje

Z górnictwem źle, bez niego jeszcze gorzej

Z raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że Mysłowice należą do miejscowości, które źle zniosą likwidację kopalń.

W naszym mieście dość popularne jest przekonanie, że im szybciej przestaną fedrować kopalnie, tym lepiej. Nie wiadomo, ile w tym jest polityki, a ile  troski o miasto. W każdym razie tej opinii nie podzielają instytucje badające sytuację społeczno-ekonomiczną w regionach najbardziej narażonych na negatywne skutki transformacji energetycznej. Niedawno ukazał się na ten temat raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Jego autorzy, wzięli pod uwagę między innymi poziom bezrobocia w gminach górniczych, PKB na mieszkańca, specyfikę lokalnego rynku pracy, odsetek siły roboczej zatrudniony w sektorze górniczym, a także wpływ likwidacji kopalń w ostatnich latach na poszczególne powiaty.

Z badania wynika, że w najtrudniejszej sytuacji w kontekście nadchodzącej transformacji energetycznej znajdują się: Jastrzębie-Zdrój, Bytom, Zabrze, Ruda Śląska,  powiat wodzisławski i Mysłowice.

Z tym, że między tymi miejscowościami jest spora różnica. Jastrzębska Spółka Węglowa wydobywa węgiel koksowy, który został w ubiegłym roku wpisany na listę surowców strategicznych Unii Europejskiej. Jest on niezbędny do produkcji stali i wielu komponentów wykorzystywanych w innowacyjnych, ekologicznych technologiach. Na razie Jastrzębie- Zdrój nie ma się czym martwić. Podobnie - choć inaczej – jest w Zabrzu i Bytomiu. Tam już zlikwidowano kopalnie. Oba miasta najgorsze mają już za sobą. Wszystkie plany inwestycyjne i rozwojowe nie uwzględniają już górnictwa. W trudniejszej sytuacji jest Ruda Śląska. Spory odsetek mieszkańców wciąż pracuje w górnictwie. W ramach kopalni Ruda funkcjonują trzy ruchy: Pokój, Bielszowice i Halemba. Ale to już ich ostatnie tchnienia. Pokój ma zostać zamknięty w tym roku, a Bielszowice i Halemba zakończą żywot w 2023 roku. Ruda Śląska wie, że od tego nie ma odwrotu i szykuje się na szok.  Nasze miasto jest w innej sytuacji. Zamknięcie kopalni Mysłowice – Wesoła, należącej do Polskiej Grupy Górniczej, zaplanowano na 2041 rok. Teoretycznie pozostało wiele czasu, aby zastanowić się, co zrobić z 3,2 tys. pracownikami. Nie oznacza to, że odsuwanie tego problemu „na później” jest dobrą strategią. Harmonogram zamykania kopalń, ustalony przez stronę rządową i związki zawodowe, może dostać przyspieszenia pod wpływem Unii Europejskiej. Najbardziej ortodoksyjni zwolennicy Zielonego Ładu, którzy mają większość w unijnych instytucjach, domagają się szybszego eliminowania węgla z gospodarki. To dzwonek ostrzegawczy, którego nie wolno lekceważyć.

Dzięki transferom finansowym z PGG, wciąż ma z czego żyć wiele mysłowickich rodzin, a kopalniane podatki to spory, finansowy  zastrzyk dla miasta.

W grudniu ubiegłego roku odbyła się konferencja „Zielony Ład”, w której wziął udział Tomasz Rogala, prezes Polskiej Grupy Górniczej. Każdego roku PGG dostarcza ponad dwa miliardy złotych do 111 tys. pracowników związanych ze spółką. Te środki zapewniają rodzinom byt na określonym poziomie. Całe górnictwo zostawia śląskim samorządom, w formie danin i podatków, ponad trzy miliardy złotych. Za miliard kupuje i towary i usług na lokalnych rynkach. Jest to wciąż najważniejszy filar rozwoju dla wielu miejscowości województwa śląskiego.

- Jak doprowadzić do tego, aby zostały zachowane wpływy do budżetów samorządowych? To będzie najbardziej wyraźny test, papierek lakmusowy czy transformacja jest sprawiedliwa czy też nie? Bo jeśli uda się zrealizować cel polegający na utrzymaniu statusu finansowego gospodarstw i ich poziomu dochodu, uda się utworzyć miejsca pracy i przyciągnąć pracodawców, którzy zapewnią dochody samorządom i rodzinom - dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć, że transformacja jest procesem sprawiedliwym – mówił prezes Tomasz Rogala.

Oczywiście, samorządy nie zostaną same z problemem dostosowania się do unijnej polityki klimatycznej.

-  Obok przeznaczonych w co najmniej 37 proc. na zieloną transformację funduszy w ramach Next Generation Unii Europejskiej, do rozdysponowania jest 17,5 mld euro z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji oraz środki w ramach Funduszu Modernizacyjnego, które także można przeznaczyć na transformację regionów węglowych. Z perspektywy utrzymania ich konkurencyjności, ta dekada będzie decydująca – mówi Adam Juszczak, analityk zespołu energii i klimatu PIE.

Setki miliardów euro na transformację energetyczną nie są kiełbasą wyborczą, ani obietnicą bez pokrycia. Unia Europejska jeśli chce się pochwalić przed światem Zielonym Ładem nie może doprowadzić do degradacji największego regionu górniczego. Oznaczałoby to wizerunkową katastrofę dla unijnej polityki klimatycznej, a na to Bruksela nie może sobie pozwolić.

Trzeba też pamiętać o jednym. Bruksela i Warszaw mogą dostarczyć pieniędzy na transformację energetyczną, ale nie przygotują za samorządowców planów rozwojowych.

Jerzy Filar

 

Śledź nas

Social & newsletter

Logo stopka

© 2020 © Wszelkie prawa zastrzeżone

Search